Moja przygoda z Jarre'm, czyli nie będzie Francuz pluł nam w twarz ;-)

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • Jurek Plieth
    Pełne uzależnienie
    • 2004
    • 2087

    #1

    Moja przygoda z Jarre'm, czyli nie będzie Francuz pluł nam w twarz ;-)

    No więc jestem szczęśliwie już "po". Fanów Jarre'a z góry przepraszam, że nie przyłączę się do bałwochwalczych peanów pod adresem ich idola. A to dlatego, że znajdowałem się w strefie zero, więc miałem okazję widzieć wszystko z bliska, na odległość pojedyńczych metrów. Ale od początku.
    Od miesięcy nic nie wskazywało na to, abym miał dobrowolnie zakupić bilet :wink: Dopiero w tygodniu poprzedzającym koncert zadzwonił do mnie z Wawy mój kolega Maciek z informacją, że dostał zlecenie na zrobienie kilku zdjęć aparatami wielkoformatowymi i że chętnie widziałby mnie jako swojego pomocnika, a w zamian oferuje akredytację do strefy zero. W tej sytuacji oczywiście nie mogłem odmówić. Kilka zdań gwoli wyjaśnienia kwestii technicznych. Od kilku lat istnieje u nas w PL moda na dokumentowanie historycznych wydarzeń za pomocą aparatów wielkoformatowych - vide Gdańszczanie w Warszawie itp. Do tego celu używany jest kliszak 8"x10", lub jeśli warunki na to nie pozwalają, dwa sprzężone Sinary 4"x5" - takoż i było wczoraj w Gdańsku. W stoczni znaleźliśmy się kilka godzin przed koncertem, dostaliśmy identyfikatory i niedługo potem przewodnik wprowadził nas na dach budynku skąd miały być robione zdjęcia. Dla tych, którzy widzieli koncert w TV, lub na żywo - był to dokładnie ten sam budynek, który znajdował się za plecami głównej sceny. Koledzy zaczęli zastanawiać się jak rozstawić statywy, ale w pewnym momencie na dachu pojawił się jakiś francuski technik obsługujący znajdujące się tam 8 reflektorów i zaczął wykrzykiwać coś w stylu crazy photographers... Nie minęło kilka minut i na dach wtargnęło kilku ochroniarzy, którzy ściągnęli nas stamtąd nieomal siłą. Na nic zdały się wyjaśnienia, że to specjalne zdjęcie, że będzie na nim Jarre wraz z prezydentem Wałęsą itp. Odpowiedź była jedna - pan Jarre nie życzy sobie wykonywania jakichkolwiek zdjęć przez Polaków poza strefą dopuszczoną dla fotoreporterów. Gwoli wyjaśnienia strefa ta znajdowała się "tylko" 90 metrów od sceny. Co było robić. Zeszliśmy z całym sprzętem na dół (winda oczywiście nie działała), a organizator tej akcji (producent zdjęcia) udał się do biura Jarre'a w celu wywalczenia jakiejś zgody. Przy tej okazji istotne wyjaśnienie. Na okoliczność koncertu cała władza na terenie, gdzie on się odbywał, przeszła w ręce Francuzów! Polacy pełnili jedynie funkcje porządkowe (ściągnięto chyba ochroniarzy z wszystkich firm ochroniarskich w całym województwie), oraz typu "przynieś, podaj, pozamiataj". W strefie zero znajdowało się biuro Jarre'a, gdzie obowiązywały specjalne identyfikatory. Charakterystyczne było, jak przy mnie pojawili się Marek Niedźwiecki i Hirek Wrona i obydwaj zostali wykopani przez goryli "miszcza"
    Gdzieś po 2-3 godzinach tłumaczeń, udało się wywalczyć u dyrektorki biura zgodę na zrobienie tych kilku zdjęć, pod warunkiem wszakże, że na dach wejdzie nie więcej niż 4 operatorów w towarzystwie nie mniej niż 3 ochroniarzy! Wypadło na to, że ja zostanę na dole. I dobrze, bo dzięki temu miałem okazję zrobić zdjęcia prezydentowi Wałęsie, który wraz z małżonką przyjechał w towarzystwie tylko jednego ochroniarza. Piszę o tym nie bez kozery, bo miszczu poruszał się otoczony wianuszkiem goryli i asystentów, którzy mieli ściśle określone role: poprawianie czerwonego szalika miszcza, szeptanie do ucha komplementów, usuwanie kamyków sprzed jego stóp, itp.
    Sam koncert. 30 minutowy recital Stanisława Sojki przed koncertem to była pomyłka - szczęśliwie w telewizorni tego nie prezentowano. Z całą sympatią dla niego, nikt tego biednego Sojki nie słuchał; ludziska nie po to tam poszli. W połowie występu Jarre'a wyszedłem ze stoczni. Śmiertelnie zmęczony wszystkimi emocjami, głodny (ostatni posiłek to śniadanie) i generalnie zniesmaczony. Zdążyłem w domu obejrzeć jeszcze finałowe 20 minut i stwierdzam, że o niebo lepiej brzmiało to z Hi-Fi niż w strefie zero, gdzie niskie tony bardziej czuło się przeponą i całym ciałem, niż słyszało.
    Wracając na koniec do motywów foto, żeby nie było to całkowicie oftopiczne. Widziałem w mojej strefie mnóstwo fotoreporterów z różnych agencji, ale tylko jedna osoba miała Nikona Źle to chyba wróżytemu producentowi. I mówię to z poczuciem żalu, bo monopol Canona źle z kolei wróży samemu Canonowi. IMHO.
    A na koniec zdjęcie, jak nasza ekipa przygotowywała się w strefie zero do historycznego zdjęcia - dwa Sinary 4'x5' oraz Hasselblad z cyfrową dupką.
    Jeśli z tego zdjęcia coś wyszło, to będzie ono do obejrzenia w poniedziałkowym numerze WPROST.
    http://plieth.com
  • rysiaczek
    Uzależniony
    • 2005
    • 897

    #2
    Dzięki Jurku za takie spostrzeżenia, są najcenniejsze, bo w typie 'czego nie pokazała telewizja' Natomiast co do zaistniałych sytuacji, często tak bywa, że 'artysta' nawet sobie sprawy nie zdaje, że zaistniały jakieś incydenty. Najczęściej czuwa nad tym przedstawiciel firmy, która zajmuje się promowaniem danego człowieka. Boją się po prostu nieaturyzowanych zdjęć, pokazania czegoś, co nie powinno zostać pokazane etc etc. Nie wiem oczywiście jak było w tym przypadku, nie było mnie tam i nikogo nie staram się bronić (Jarre'a nie znam, lubię muzykę, ot co) ale jednak nie oceniałbym samego człowieka, lecz raczej tych, którzy odpowiedzialni byli za organizację koncertu od strony 'mediów'.

    EDIT: A jakaś 'przypadkowa' mała wglądówka z Sinarów bądź Hasselblada przypadkiem nie znajdzie miejsca na CB? :rolleyes:
    Pkt 8 Regulaminu - niedozwolona stopka tu była...

    Komentarz

    • KMV10
      Pełne uzależnienie
      • 2005
      • 2320

      #3
      Pytanie: czy któs z Twojej ekipy, Jurek, mówił po francusku w trakcie tego całego zajścia?

      Komentarz

      • Jurek Plieth
        Pełne uzależnienie
        • 2004
        • 2087

        #4
        Zamieszczone przez KMV10
        Pytanie: czy któs z Twojej ekipy, Jurek, mówił po francusku w trakcie tego całego zajścia?
        Zdaje się, że któryś z producentów. Ale to bez znaczenia, bo chyba wszyscy z ekipy JMJ (w sumie kilkaset osób!) mówili po angielsku nie gorzej niż on sam.
        http://plieth.com

        Komentarz

        • Jurek Plieth
          Pełne uzależnienie
          • 2004
          • 2087

          #5
          Zamieszczone przez rysiaczek
          A jakaś 'przypadkowa' mała wglądówka z Sinarów bądź Hasselblada przypadkiem nie znajdzie miejsca na CB? :rolleyes:
          Ja do tych materiałów w chwili obecnej nie mam dostępu. Jednak być może w chwili ukazania się tego zdjęcia w WPROST sytuacja się zmieni. Poza tym będzie ono dostępne na portalu .
          http://plieth.com

          Komentarz

          • Mac
            Pełne uzależnienie
            • 2004
            • 2063

            #6
            Jurek, byłem na koncercie co prawda nie w strefie zero, jednak Twoja historia potwierdza móje spostrzeżenie dotyczące Francuzów. Zakompleksiony i przegrany naród Europy. Generalnie jest to smutne, że tak zostaliście potraktowani. Czekam na zdjęcia z owych aparatów.
            EOS 5D/BG-E4, EOS-300V, EF 16-35/2.8 | EF 24-105/4 | EF 70-200/2.8| EF 100-400/4.5-5.6 | EF 15/2.8 Fisheye | EF 35/1.4 | EF 135/2| EF 100/2.8 Macro | EF MP-E 65/2.8 Macro | Lensbaby Composer | 580 EX II | MR-14EX | PowerShot SX1 IS, Gitzo 1540, 682B

            Komentarz

            • prezesooo
              • 2004
              • 6

              #7
              oj bardzo dobrze że nie bylem
              20D, trochę różnego szkła, 420EX, jakaś lowepro do noszenia i jakiś statyw, plus inne śmiecie

              Komentarz

              • mxdanish
                Uzależniony
                • 2005
                • 632

                #8
                Zamieszczone przez Jurek Plieth
                No więc jestem szczęśliwie już "po"(...)
                Z tego co napisałeś to nasi "sąsiedzi" z zach. Europy mają o nas fantastyczne zdanie. Ja rozumiem że gwiazda zawsze przebywa w otoczeni ochrony ale z Twojej relacji wynika że to było lekkie przegięcie. Chyba sobie wmówili że jakaś krzywda stanie się jak go nazwałeś "miszczowi" w naszej niebezpiecznej Polsce.
                Druga sprawa to strefa dla fotoreporterów. 90 m od sceny? Ok. Rozumiem lasery i te sprawy lepiej widać z dalszej odległości,ale taki kawał...
                W tym momencie z jednej strony zazdroszcze tej wejściówki na strefe zero ale z drugiej mańki chyba współczuję lekkiego rozczarowania związanego z kontaktem z Francuzami.
                BTW Jestem ciekaw co wyjdzie z tej fotki.
                Pozdr
                5DmII/BG-E6 + 1DmIII | EF 17-40/4 L | EF 28/1.8 | EF 50/1.4 | EF 85/1.8 | EF 70-200/2.8 L
                RS-80N3 | Speedlight 580 EX II + Sigma EF-500 DG Super | Manfrotto 055CLB + 141RC

                ___________
                www.MD-FOTO.pl | Mój BLOG | Zapraszam

                Komentarz

                • gawryl
                  Uzależniony
                  • 2004
                  • 810

                  #9
                  ja ogladalem pare minut tego ,,super'' przedstawienia w TV i nie bylem zachwycony. koncert wygladal jak tani szol dla mas - taka ,,Mandaryna w meskim wydaniu'' - duzo chodzil po scenie, grali inni (choc klawisze mial przewiazane przez szyje) i sie szczerzyl do kamer. nuda. pewnie aparatu by mi sie nie chialo wyciagac nawet. maruda jestem jakis, bo wiele osob sie jednak zachwycalo... pozdr
                  350d, KIT 18-55, 50/f1.8, 100-300/f4.5-5.6 USM, 420EX. www.gawryl.pl

                  Komentarz

                  • Slaw
                    Coś już napisał
                    • 2005
                    • 89

                    #10
                    Zamieszczone przez gawryl
                    ja ogladalem pare minut tego ,,super'' przedstawienia w TV i nie bylem zachwycony. koncert wygladal jak tani szol dla mas - taka ,,Mandaryna w meskim wydaniu'' - duzo chodzil po scenie, grali inni (choc klawisze mial przewiazane przez szyje) i sie szczerzyl do kamer. nuda. pewnie aparatu by mi sie nie chialo wyciagac nawet. maruda jestem jakis, bo wiele osob sie jednak zachwycalo... pozdr
                    Dla uważnych "oglądaczy" było dokładnie widać fakt iż 3/4 koncertu szło z playbacku. Widać był spóźnione reakcje Jarra i całość to jakaś taka "malowana". Brakowało mi widoku jakiegoś zaangażowania muzyków czy choćby śladu tego, że bawi ich ta muzyka i że jest autentyczna.
                    Musialem po koncercie włączyć TUBULLAR BELLS 3 by odreagować

                    Komentarz

                    • b'Art
                      Początki nałogu
                      • 2005
                      • 370

                      #11
                      Zamieszczone przez Slaw
                      Dla uważnych "oglądaczy" było dokładnie widać fakt iż 3/4 koncertu szło z playbacku. Widać był spóźnione reakcje Jarra i całość to jakaś taka "malowana". Brakowało mi widoku jakiegoś zaangażowania muzyków czy choćby śladu tego, że bawi ich ta muzyka i że jest autentyczna.
                      Musialem po koncercie włączyć TUBULLAR BELLS 3 by odreagować
                      Panowie, na koncercie "z okazji" i na zamówienie nigdy nie będzie zaangażowania, to tak jak na "sesji" z okazji imienin cioci Frani, chyba że owa frania ma 25 lat i jest wyjątkowo urodziwa JMJ nie jest Wolę go słuchać niż oglądać.
                      _______________________________________________
                      taaaaa... Fed, Zorka 5, Zuch Digital, Smena 16:9 ha!

                      Komentarz

                      • Slaw
                        Coś już napisał
                        • 2005
                        • 89

                        #12
                        Zamieszczone przez b'Art
                        Panowie, na koncercie "z okazji" i na zamówienie nigdy nie będzie zaangażowania, to tak jak na "sesji" z okazji imienin cioci Frani, chyba że owa frania ma 25 lat i jest wyjątkowo urodziwa JMJ nie jest Wolę go słuchać niż oglądać.
                        Nie zgadzam sie. Zobacz chociażby koncerty Oldfielda. ZObaczysz ile radości i zaangażowania potrafia mieć muzycy

                        Komentarz

                        • Kyliks
                          Coś już napisał
                          • 2005
                          • 54

                          #13
                          A ja obejrzałam koncert w TV - trzy razy udało mi się przykimać - nie powiem, żeby koncert mnie rozruszał. Wolę Rush (byłam na koncercie w Pradze i był w stu procentach na żywo, stałam pięć metrów od sceny - prawie na wyciągnięcie ręki Geddy'ego Lee) i Dream Theater (niebawem koncert w Poznaniu). Gdyby nie mój domowy fotograf (emerald), to z pewnością przespałabym cały koncert. Mieszkamy we Wrzeszczu i mój nadworny fotograf "polował" na koncertowe sztuczne ognie, spędzając cały koncert na parapecie i co chwila krzycząc do mnie. No więc tak: koncert - może i show, ale widać było, że zbyt dopracowany, by był w całości na żywo. Co do traktowania Polaków - no cóż..., Francuzi zawsze uważali się za pępek świata - zauważcie, że we Francji jest jeden z najniższych współczynników, jeżeli chodzi o naukę jezyków obcych - wszystkie światowe badania statystyczne to potwierdzają. Francuzi to megalomani i tyle. Jurek, audio koncertu nagraliśmy w znakomitej jakości - gdybyś był zainteresowany wysłuchaniem tej połowy, którą opuściłeś - chętnie udostępnię ))

                          Komentarz

                          • emerald

                            #14
                            Chór Akademicki na koncercie J.M.Jarre

                            Nie poszedłem na koncert Jarre dlatego, że nie lubię przebywać w tak wielkim tłumie. Za to obejrzałem całość w TVP1, gdzie zabrzmiało to całkiem dobrze - chyba aż za dobrze. Mam pewne wątpliwości (pisał już o tym Slaw), że część szła z playback'u. Sądzę, że ma rację. Niektóre fragmenty występu były kilka dni wcześniej rejestrowane w studiu nagraniowym Radia Gdańsk - dotyczy to Chóru Akademickiego. Nawet byłem lekko zdziwiony z rozstawienia mikrofonów dla owego chóru. Niektórzy soliści, w takim wypadku, nie powinni być za dobrze słyszani, a brzmieli kryształowo. O innych "czarach" nie wiem, ale przypuszczam, że miały miejsce. Natomiast nie mogę ująć czci profesjonalizmowi ogólnego przygotowania i pokazania widowiska.
                            Ostatnio edytowany przez Gość; 2887.

                            Komentarz

                            • snowboarder
                              Pełne uzależnienie
                              • 2004
                              • 1358

                              #15
                              Jurek, co moze byc gorszego niz kombinacja "gwiazda" i Francuz?

                              Komentarz

                              Pracuję...