Świat zwariował

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • CezaryM
    Coś już napisał
    • 2008
    • 85

    #1

    Świat zwariował

    Chciałem się podzielić pewnym doświadczeniem. Wczoraj wieczorem byłem świadkiem dość nieciekawej scenki na jednym z warszawskich osiedli (Mokotów - czyli w miarę bezpieczna i normalna dzielnica) przy placu zabaw dziecięcych. Przechodząc obok byłem świadkiem BARDZO ostrej wypowiedzi (to nie była dyskusja) jednej z matek pilnujących dzieci na placu w stosunku do dziewczyny, która stała za płotem z aparatem foto (Canon). Pojawiłem się tam już w trakcie "akcji", ale z tego co zobaczyłem mogę się domyślać, że dziewczyna robiła sobie zdjęcia bawiących się dzieci bez zgody rodziców. Epitety matki nie były zbyt wymyślne (widać była bardzo zdenerwowana) plus groźby wezwania policji. Cała scena skończyła się na tym, że dziewczyna z aparatem zaprzestała swoich akcji i odeszła - nie kasowała zdjęć.
    Piszę o tym wszystkim bo bardzo często pojawia się hasło, że nie możemy fotografować, że ludzie nas gonią, że uciekają przed obiektywem. Ja jednak myślę, że sami jesteśmy sobie trochę winni. W dobie komunikacji masowej i globalnej wioski część z nas próbuje ratować swoją prywatność. Część się boi o swoje dzieci. I nie dziwię się. Boimy się, że ktoś wykorzysta nasz wizerunek wbrew naszej woli. Jednak też z drugiej strony - tłumy ludzi umieszcza swoje zdjęcia na naszej-klasie, gronie i innych portalach - bez świadomości skutków.
    Naszła mnie taka refleksja, że człowiek z aparatem będzie za chwilę traktowany jak zbir (czasem jak idę ze swoim sprzętem to nie boję się o to, że go ukradną, a boję się, że zostanę napadnięty za to, że robię foty). A jednocześnie .... każdy w telefonie ma całkiem niezły sprzęt i robi zdjęcia i filmy na imprezach... A potem publikuje to w sieci.
    Świat zwariował.

    P.S. W moim odczuciu - dziewczyna, która robiła zdjęcia, powinna się zastanowić nad reakcją ludzi. Nie mam ochoty jej bronić.
    Tu miał być mądry tekst ale się skasował.
  • marekk_ok
    Uzależniony
    • 2007
    • 821

    #2
    Zamieszczone przez CezaryM
    Chciałem się podzielić pewnym doświadczeniem. Wczoraj wieczorem byłem świadkiem dość nieciekawej scenki na jednym z warszawskich osiedli (Mokotów - czyli w miarę bezpieczna i normalna dzielnica) przy placu zabaw dziecięcych. Przechodząc obok byłem świadkiem BARDZO ostrej wypowiedzi (to nie była dyskusja) jednej z matek pilnujących dzieci na placu w stosunku do dziewczyny, która stała za płotem z aparatem foto (Canon). Pojawiłem się tam już w trakcie "akcji", ale z tego co zobaczyłem mogę się domyślać, że dziewczyna robiła sobie zdjęcia bawiących się dzieci bez zgody rodziców. Epitety matki nie były zbyt wymyślne (widać była bardzo zdenerwowana) plus groźby wezwania policji. Cała scena skończyła się na tym, że dziewczyna z aparatem zaprzestała swoich akcji i odeszła - nie kasowała zdjęć.
    Piszę o tym wszystkim bo bardzo często pojawia się hasło, że nie możemy fotografować, że ludzie nas gonią, że uciekają przed obiektywem. Ja jednak myślę, że sami jesteśmy sobie trochę winni. W dobie komunikacji masowej i globalnej wioski część z nas próbuje ratować swoją prywatność. Część się boi o swoje dzieci. I nie dziwię się. Boimy się, że ktoś wykorzysta nasz wizerunek wbrew naszej woli. Jednak też z drugiej strony - tłumy ludzi umieszcza swoje zdjęcia na naszej-klasie, gronie i innych portalach - bez świadomości skutków.
    Naszła mnie taka refleksja, że człowiek z aparatem będzie za chwilę traktowany jak zbir (czasem jak idę ze swoim sprzętem to nie boję się o to, że go ukradną, a boję się, że zostanę napadnięty za to, że robię foty). A jednocześnie .... każdy w telefonie ma całkiem niezły sprzęt i robi zdjęcia i filmy na imprezach... A potem publikuje to w sieci.
    Świat zwariował.

    P.S. W moim odczuciu - dziewczyna, która robiła zdjęcia, powinna się zastanowić nad reakcją ludzi. Nie mam ochoty jej bronić.
    Chyba rozumiem te matke dziecka. Tez raczej zwrocil bym uwage komus kto by moje dziecko fotografowal bez mojej zgody. Nasz wizerunek jest chroniony chocby ustawa o ochronie danych osobowych, choć GIODO nie zawsze reaguje na lamanie tych przepsiow i czasem jego interpretacje sa dziwne. Zagrozen dzisiaj jest mnostwo i to ze rodzice pragna chronic swoje dzieci - nic w tym dziwnego nie ma.

    Komentarz

    • akustyk
      gajowy
      • 2004
      • 12226

      #3
      Zamieszczone przez marekk_ok
      Chyba rozumiem te matke dziecka. Tez raczej zwrocil bym uwage komus kto by moje dziecko fotografowal bez mojej zgody. Nasz wizerunek jest chroniony chocby ustawa o ochronie danych osobowych, choć GIODO nie zawsze reaguje na lamanie tych przepsiow i czasem jego interpretacje sa dziwne. Zagrozen dzisiaj jest mnostwo i to ze rodzice pragna chronic swoje dzieci - nic w tym dziwnego nie ma.
      o ile mi wiadomo, to nie wolno publikowac zdjec osob niepublicznych bez ich zgody. osoby publiczne i grupy osob, ktore na zdjeciu stanowia czesc pewnej zbiorowosci i przez to nie sa personalnie wyroznione - moga byc swobodnie fotografowane.

      jezeli dziewcze mierzylo aparatem w "piaskownice", to ma wszelkie prawo wykonac to zdjecie. a taka durna, pyszczaca matka, gdyby nie znikoma szkodliwosc spoleczna, moglaby byc sadzona za zastraszanie.

      przeciez to jest jakas psychoza. moda na odmawianie wszystkiego i odgradzanie sie murem od innych przywiezona z Ameryki.

      i to sa bardzo czesto te same osoby, ktore z checia ogladaja zdjecia podroznicze: azjatyckie wioski, arabskie dzieci, itd. itp.
      nigdy nie zadajac sobie pytania, czy te osoby przypadkiem nie chcialy odmowic wykonania zdjecia.


      mialem kiedys okazje robic zdjecia na Singapurze. spoleczenstwo jest bardzo rozwiniete ale niezwykle tolerancyjnie wychowane i pelne sympatii wzgledem obcych. nie zdarzylo mi sie aby jakakolwiek osoba okazala jakakolwiek agresje w przypadku proby sfotografowania. co najwyzej grzecznie odmowila. w wiekszosci przypadkow jednak ludzie zatrzymywali sie, dawali sfotografowac i jeszcze poswiecili chwilke na pogadanie. a potem ladnie dziekowalismy sobie wzajemnie za zdjecie.

      moze jednak nazwijmy rzecz po imieniu: nie kwestia niebezpieczenstw, tylko psychoza i chamstwo wzgledem bliznich...
      www albo tez flickr

      Komentarz

      • bebesky
        Pełne uzależnienie
        • 2006
        • 1231

        #4
        Zamieszczone przez CezaryM
        (czasem jak idę ze swoim sprzętem to nie boję się o to, że go ukradną, a boję się, że zostanę napadnięty za to, że robię foty)
        jeżeli przed zrobieniem zdjęcia zapytasz o zgodę i takową uzyskasz to raczej nikt cię nie napadnie

        Komentarz

        • CezaryM
          Coś już napisał
          • 2008
          • 85

          #5
          Wiem i tak robię
          Akustyk - myślę, że mylisz pojęcia. To nie jest psychoza. Tak jak napisałem - po części jesteśmy my sobie sami winni - ludzie z aparatami. Robimy fotki nie myśląc o podstawowej zasadzie - uszanowania drugiej osoby i jej prawa do prywatności. Myślę, że zupełnie inaczej by wyglądała sytuacja gdyby ta dziewczyna podeszła do matek, porozmawiała z nimi, a nie fociła zza płotu. Skoro chcemy być cywilizowani to postępujmy jak cywilizowani ludzie. No chyba, że ta pani fotograf miała coś do ukrycia (w co wątpie, ale...).
          Polacy to fajny naród
          Tu miał być mądry tekst ale się skasował.

          Komentarz

          • bebesky
            Pełne uzależnienie
            • 2006
            • 1231

            #6
            Zamieszczone przez akustyk
            jezeli dziewcze mierzylo aparatem w "piaskownice", to ma wszelkie prawo wykonac to zdjecie. a taka durna, pyszczaca matka, gdyby nie znikoma szkodliwosc spoleczna, moglaby byc sadzona za zastraszanie.
            tyle że absolutnie nic nie wiemy jaki był początek zajścia.
            mógł to być koniec wymiany zdań podczas którego np. na pytanie matki "w jakich celach pani robi zdjęcia" dziewczę mogło odpowiedzieć "g.... to cię obchodzi stara raszplo"

            oczywiście przejaskrawiam sytuację ale nie mając informacji o pełnym przebiegu zajścia nie powinniśmy wyciągać wniosków co do stanu inteligencji owej matki.

            a swoją drogą nie wiemy też w jakim celu te zdjęcia były robione. dodam tylko że dzieci nie porywa się tylko dla okupu

            Komentarz

            • fret
              Pełne uzależnienie
              • 2007
              • 1503

              #7
              Tylko, że taka fotka po zapytaniu najczęściej juz do niczego się nie nadaje..., a wracając do glównego wątku, to jednak uważam, że nie powinno się robić zdjęcia zza plotu i po pierwszych oznakach niezadowolenia osoby fotografowanej powinno sie przestać. W ogóle uliczne focenie, to trudny temat, sporo chyba zależy od wyczucia.

              Komentarz

              • akustyk
                gajowy
                • 2004
                • 12226

                #8
                Zamieszczone przez CezaryM
                Akustyk - myślę, że mylisz pojęcia. To nie jest psychoza. Tak jak napisałem - po części jesteśmy my sobie sami winni - ludzie z aparatami. Robimy fotki nie myśląc o podstawowej zasadzie - uszanowania drugiej osoby i jej prawa do prywatności.
                zgadzam sie. sam mam zwyczaj zawsze pytac pojedyncze osoby o zgode na sfotografowanie ich. ale...


                Zamieszczone przez CezaryM
                Myślę, że zupełnie inaczej by wyglądała sytuacja gdyby ta dziewczyna podeszła do matek, porozmawiała z nimi, a nie fociła zza płotu.
                ...problem w tym, ze za cholere nie widze w jaki sposob czlowiek fotografujacy ogolnie "piaskownice" zza plotu ma jakikolwiek obowiazek podchodzic do tych matek i je pytac. ma wszelkie prawo wykonac takie zdjecie. kropka.

                jak wyjdziesz na rynek w duzym miescie i bedziesz chcial zrobic zdjecie to tez zaczniesz wszystkich po kolei pytac, czy Ci wolno?

                Zamieszczone przez CezaryM
                Skoro chcemy być cywilizowani to postępujmy jak cywilizowani ludzie. No chyba, że ta pani fotograf miała coś do ukrycia (w co wątpie, ale...).
                Polacy to fajny naród
                mysle, ze tego ucywilizowania szukamy nie tam gdzie trzeba. problemem sa ludzie doszukujacy sie w kazdym bliznim zlodzieja, gwalciciela, sprzedawczyka, lotra... nie kazdy fotograf, ktory kieruje aparat w kierunku innych ludzi bez uprzedniego podpisania z nimi umowy okreslajacej zakres praw. badzmy realni.

                jesli matka poczula sie zaniepokojona to wystarczylo zwyczajnie zapytac dlaczego i w jakim celu sa robione zdjecia. i przez chwile zastanowic sie, czy od tego co robi fotograf na pewno spadnie jej z glowy korona.


                EDIT: tak, zgadzam sie, ze bez znajomosci okolicznosci zdarzenia trudno tu o czymkolwiek mowic. sek w tym, ze w Polsce az nazbyt czesto do takiej agresji dochodzi bez potrzeby i bardzo nietrudno mi wyobrazic sobie ludzi robiacych bure tylko z tego powodu, ze ktos podniosl aparat i skierowal w kierunku ich dzieci. bylem swiadkiem takich zdarzen, a jeszcze wiecej przezylem sytuacji ochroniarzy molestujacych mnie pod tytulem tego, ze robiac zdjecia swojemu dziecku moglbym chciec tez sfotografowac strzezony przez nich obiekt (o prawdopodobnie kluczowym dla obronnosci kraju znaczeniu /ironia off ), bo w koncu mam powaznie wygladajacy aparat. wszystko w mysl prostej staropolskiej zasady, ze jak nie jestem pewien intencji, to lepiej profilaktycznie ziomka zje... i przepedzic.

                upieram sie, ze to nie jest normalne i nalezy z tym walczyc
                Ostatnio edytowany przez akustyk; 984.
                www albo tez flickr

                Komentarz

                • gwozdzt
                  Pełne uzależnienie
                  • 2005
                  • 5780

                  #9
                  to ja cos z precla zacytuję :-)


                  Prawdziwe streetfoto w Polsce jest rzeczą trudną do robienia i
                  zniechęcającą. Polacy to zabobonne, zakompleksione oszołomy, którym
                  wydaje się, że zrobienie zdjęcia... nie wiem - zabierze im duszę czy
                  sprowadzi urok?... W każdym razie często zamiast uśmiechów widać złość,
                  zasłanianie twarzy, awantury. Osobiście olałem ten kierunek fotografii,
                  jest niewdzięczny, zresztą mamy przykład w wątku...
                  W Krakowie można przyjemnie się bawić w streetfoto robiąc zdjęcia
                  turystom zagranicznym, których obecnie więcej niż ''naszych''. Reakcje
                  najczęściej są przyjazne, co najwyżej obojętne.


                  > Niestety jest to święta prawda. Ludzie zwykle nie reagują przyjaźnie.
                  > Może ma to związek z tym, że w tym kraju nawet mało kto uśmiecha się do
                  > obcych ludzi, a reakcje na zwykły usmiech na ulicy bywają różne, z miną
                  > pod tytułem "no i czego chcesz palancie" na przedzie.
                  > Tacy tu ludzie - brak w nich spontaniczności, otwartości, naturalnej
                  > przyjazności, czy może nawet radości z drobnych okruszków życia.

                  > W większości miejsc na świecie radosny uśmiech w stronę nieznanych osób
                  > jest drogą do nowych znajomości lub ciekawych zdjęć, zaś w tym kraju
                  > prędzej można zostać obdarzonym spojrzeniem "jak na idiotę".


                  >> fajnie to widac jak sie wraca do kraju po kilku tygodniach/miesiacach.
                  >> ludzie jacys tacy smutni, bez zycia, bez blysku w oku.

                  >>> Dlatego najhuczniej obchodzi się u nas 1 listopada : )
                  ROTFL
                  Pozdrowienia, Tomek

                  Komentarz

                  • Biperek
                    Uzależniony
                    • 2007
                    • 593

                    #10
                    Ja tam się nie dziwię, też by mi się nie podobało gdyby ktoś bez mojej zgody pstrykał moje dzieciaki. Ostatnio fotografowałem swoje pociechy na placu zabaw i starałem się fotografowac tylko swoje. Myślę jednak, że gdybym grzecznie zapytał i wyjaśnił po co robię zdjęcia, to nie było by problemu. Poprostu nie fotografuje się ludzi z "partyzanta", a jeśli ktoś nie wyraża zgody to poprostu trzeba to uszanowac.
                    Pozdrawiam
                    Marek/Biperek

                    Komentarz

                    • bebesky
                      Pełne uzależnienie
                      • 2006
                      • 1231

                      #11
                      Zamieszczone przez akustyk
                      sek w tym, ze w Polsce az nazbyt czesto do takiej agresji dochodzi bez potrzeby i bardzo nietrudno mi wyobrazic sobie ludzi robiacych bure tylko z tego powodu, ze ktos podniosl aparat i skierowal w kierunku ich dzieci.
                      no cóż są kraje i miejsca w tych krajach gdzie za coś takiego można mieć bardzo bliskie spotkania z policją.

                      Nie wiemy czy dziewczę fotografowało całą piaskownicę, czy jedno dziecko.
                      Nic nie wiemy o początku zajścia więc nie jest zasadne zrzucanie winy na matkę bo może się okazać że przyczynkiem do wyzwisk było zachowanie fotografującej. Możliwym jest że to właśnie fotografująca rozpoczęła od agresji tyle że jak mówi przysłowie "trafiła kosa na kamień" Tego nie wiemy.

                      A wszystkim narzekającym na rodziców zabraniających fotografowania dzieci chcę tylko uświadomić że nawet gdyby handel dziećmi był w Polsce zjawiskiem marginalnym to faktem jest że taki istnieje. A to że ktoś robi zdjęcia nie znaczy że robi je tylko i wyłącznie w dobrych zamiarach.

                      Każda osoba niepubliczna widząc że jest fotografowana ma prawo zabronić fotografowania. Nie poprosić o przestanie fotografowania tylko tego zabronić - łącznie z wezwaniem policji (inna sprawa czy policjanci wiedzieliby jak w takim przypadku postąpić) a w imieniu niepełnoletniego dziecka występują rodzice lub jego opiekunowie.
                      Ostatnio edytowany przez bebesky; 6426.

                      Komentarz

                      • KMV10
                        Pełne uzależnienie
                        • 2005
                        • 2320

                        #12
                        Jedna rzecz to tzw. normy społeczne, a druga to prawne. Jak do tej pory nie ma na szczęście explicite zakazu fotografowania osób (inna sprawa to różnorodne interpretacje prawne), nawet prywatnych w miejscach publicznych. Co innego publikacja.
                        A fantazja osób wyobrażających sobie do czego niecnego można wykorzystać zdjęcia chyba stanowi odbicie ich wewnętrznych lęków. Ktoś Mądry powiedział kiedyś "Nie lękajcie się". Warto o tym pamiętać.
                        Ostatnio edytowany przez KMV10; 1454.

                        Komentarz

                        • CezaryM
                          Coś już napisał
                          • 2008
                          • 85

                          #13
                          Myślę, że każdy z nas powininen mieć w sobie odruch uzyskania akceptacji fotografowanego człowieka. Piszę wyraźnie - człowieka. Nie tłumu. Bo oczywiście fotografując ulicę ciężko nagle zrobić "stop klatka" i pytać każdego czy się zgadza.
                          Opisałem całą sytuację bo myślę, że Pani Młodej Fotograf brakło zwykłego wyczucia. I wiedzy prawnej.

                          A czy policja by wiedziała co zrobić? Wątpię. Pewnie zaczeliby od konfiskaty sprzętu
                          Tu miał być mądry tekst ale się skasował.

                          Komentarz

                          • akustyk
                            gajowy
                            • 2004
                            • 12226

                            #14
                            Zamieszczone przez bebesky
                            no cóż są kraje i miejsca w tych krajach gdzie za coś takiego można mieć bardzo bliskie spotkania z policją.
                            bardzo sie ciesze, ze w takim kraju nie zyje. a jak czytam na dpreview o kolejnej osobie molestowanej przez ***... rodzicow badz policje w USA za skierowanie aparatu nie tam gdzie trzeba, to jeszcze bardziej sie ciesze.

                            dobrze mi, ze zyje w kraju, w ktorym nie wygladam za kazdym rogiem gwalciciela, zlodzieja i przestepcy. i gdzie za usmiechniecie sie do osoby spotkanej na ulicy spotka mnie taki sam usmiech, a nie, jak w cytacie Tomka, grozba dostania po mordzie.

                            jesli Twoj ideal jest taki jak powyzej, to tylko pogratulowac.


                            tak krotko podsumowujac moj punkt widzenia: nie uwazam, zeby doszukiwanie sie w kazdym przestepcy i domyslne domniemanie winy bylo normalne. ani strasznie mnie policja przez byle histeryczke na ulicy
                            www albo tez flickr

                            Komentarz

                            • Ciosna
                              Bywalec
                              • 2007
                              • 162

                              #15
                              Myślę, że dużo zależy tu samych fotografów. W "ogólnych" planach chyba nie ma potrzeby pytania się o zgodę, ale w momencie fotografowania konkretnych obcych osób- tak i to fotograf powinien wyjść z inicjatywą. Wszystko zależy od wyczucia, ale o wiele prościej jest wdać się w rozmowę z fotografowanym/fotografowaną i dopiero po jakimś czasie wyciągnąć aparat niż strzelać wprost bez zgody. Ewentualnie zawsze można podejść i zapytać od razu, będzie zgoda to OK, nie będzie to idę dalej. Fotografowanie obcych ludzi z bliska, to nie jest prosta sprawa, a odzwierciedlenie na zdjęciu relacji pomiędzy fotografowanym/fotografowaną, a fotografem jeszcze trudniejsze
                              Blog rowerowo-wyprawowy :wink:

                              Komentarz

                              Pracuję...