Dlaczego przysłona nie winietuje?

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • ewg
    Pełne uzależnienie
    • 2006
    • 1079

    #1

    Dlaczego przysłona nie winietuje?

    Jak w temacie. - Czy ktoś potrafiłby mi to wyjasnić lub znalazł coś o tym w sieci? Chyba najlepszy byłby jakiś schemat rozróżniający działanie przysłony od czynników powodujących winietowanie.
    Może jeszcze sparafrazuję pytanie główne, żeby być dobrze zrozumianym: Jak to się dzieje, że przysłona przymykana nie pomniejsza kadru obrazu rzucanego na matrycę/kliszę? I jeszcze bonus: Czy winietowanie jest powodowane przez obudowę czy róznież optykę (pomijając czynnik obudowy) obiektywu.

    Moje wątpliwości pojawiły się po odkryciu, że przysłona przymykana może likwidować winietę niektórych obiektywów.
    Dziękuję za chęć zrozumienia oraz ewentualne wskazówki!
  • akustyk
    gajowy
    • 2004
    • 12226

    #2
    bo przeslona jest w centrum optycznym obiektywu, czyli tam gdzie wszystkie wiazki skupiaja sie w punkcie*.

    dlaczego przeslona zmniejsza winietowanie? bo wyostrza (nadal nieostry) obraz blisko polozonych obiektow, rowniez tych poza kadrem. w tym wypadku tubusu obiektywu od wewnatrz, ktory na duzej dziurze rozmyty jest tak, ze fragmenty tego rozmycia zachodza na kadr. proste cwiczenie: wlaczyc Photoshopa, narysowac prostokat, a na innej warstwie (wyzszej) obrysowac go kolem, ktorego zewnetrze nastepnie zamalowac. i potem blurowac z rozna sila - tym mocniej im bardziej otwarta mialaby byc przeslona. bedzie widac o co kaman...

    * - no prawie. jakby tak bylo to nikt nie pstrykalby konarow drzew na tle bialego nieba
    www albo tez flickr

    Komentarz

    • ewg
      Pełne uzależnienie
      • 2006
      • 1079

      #3
      OK, patent z blurem w PS zrozumiałem i winietę mogę sobie już chyba odfajkować po stronie MA - wielkie dzieki za to!
      Niestety mój prosty umysł nie łapie jeszcze (nie chcąc jednocześnie przyjąć, że tak jest bo tak jest) jak moża regulować/stopniować (stopnie przysłony) punkt (coś absolutnie niestopniowalnego - zwaszcza pomijajac aberację chromatyczną)? Tak sobie więc kombinuję mając w pamięci liczne schematy skupianego światła w obiektywie, że to co panowie optycy-rysownicy kreślili to była tylko jakaś idealna dawka promieni, która w całości się mieści i idealnie skupia w "centrum optycznym obiektywu" rzucając potem po odwróceniu ostry obraz na odpowiednio oddaloną matrycę. Czy to oznacza, że przysłona wpływa na jakieś inne promienie światła wpadające do obiektywu, które nie skupiają się w owym centrum? Czy dobrze rozumiem, że to wszelkie nieostre obrazy właśnie nie trafiają w ten punkt? Jeśli tak to dlaczego jednocześnie nie zamazują obrazu ostrego skoro go również rozjaśniają (porwnując względem ciemnego i głęboko ostrego obrazu przy maksymalnie zamkniętej przysłonie)? ...Czuję, że błądzę - ale może dla dobra moich przyszłych zdjęć!? :]

      Komentarz

      • Firrdun
        Coś już napisał
        • 2006
        • 78

        #4
        Przymykanie otworu wzglednego nie powoduje zmniejszenia kadru dzieki zjawisku dyfrakcji (uginaniu sie promieni swiatla). Tu masz link do definicji tego zjawiska, ktory tez wyjasnia dlaczego eliminuje to winietowanie. (Choc to troche zawile jest tam napisane)

        Canon 30D + BG-E2 + Canon EF-S 17-85 f/4-5.6 IS USM +EF 70-200 f/2.8

        Komentarz

        • piast9
          Pełne uzależnienie
          • 2005
          • 3267

          #5
          Zamieszczone przez ewg
          Moje wątpliwości pojawiły się po odkryciu, że przysłona przymykana może likwidować winietę niektórych obiektywów.
          Dziękuję za chęć zrozumienia oraz ewentualne wskazówki!
          Są dwie główne przyczyny winietowania:
          1) przesłanianie części powierzchni źrenicy wejściowej przez elementy konstrukcyjne obiektywu
          2) zmiana kształtu źrenicy wejściowej z koła w elipsę.

          Źrenica wejściowa to na dobrą sprawę obraz otworu przesłony widziany przez przednią soczewkę obiektywu.

          Weź sobie taki obiektyw z w pełni otwartą przesłoną. Patrzysz na wprost to widzisz cały otwór. Gdy spojrzysz na skos to okaże się, że krawędź przesłony zniknie za przednią krawędzią obiektywu. I dzieje się to dla kątów mniejszych niż kąt widzenia obiektywu - stąd winietowanie. Im mniejsza powierzchnia źrenicy wejściowej tym ciemniej. Dla światła wchodzącego w obiektyw pod kątem obiektyw ma mniejszą jasność.

          A teraz przymknij przeslonę. Albo w ręcznym jakimś m42 albo skorzystaj z podglądu głębi ostrości w aparacie przy przesłonie skręconej do 11 na przykład. I teraz zobacz przy jakim kącie otwór przeslony zniknie za krawędzią obiektywu. Teraz wszystko jasne?

          Tyle co do pierwszej przyczyny. Tę można minimalizować stosując większe soczewki, szersze gwinty filtrowe, ale taki obiektyw jest cięższy, większy i droższy,

          Natomiast na to, że okrągły otwór przy patrzeniu na skos robi się eliptyczny, już rady nie ma. Im bardziej szerokokątny obiektyw, tym bardziej winietuje, tego się nie przeskoczy.

          A teraz mała refleksja, która nasunęła mi się przy pisaniu tego przydługiego posta. Skoro obiektyw dla światła padającego na skos ma mniejszą jasność, to i głębia ostrości na brzegach będzie większa niż centralnie. Czy tak jest?
          650D, T 12-24 4.0, S 30 1.4, S 18-35 1.8, C 70-210 3.5-4.5, C 50 2.5 macro, M42: Praktica LLC, Jupiter 9, Pentacon 135 2.8, Orestegor 300 4.0

          Komentarz

          • Bagnet007
            Pełne uzależnienie
            • 2006
            • 1344

            #6
            Zamieszczone przez piast9
            ...A teraz mała refleksja, która nasunęła mi się przy pisaniu tego przydługiego posta. Skoro obiektyw dla światła padającego na skos ma mniejszą jasność, to i głębia ostrości na brzegach będzie większa niż centralnie. Czy tak jest?
            Też nad tym kiedyś długo myślałem. Doszedłem do wniosku że rzeczywiście głębia się zwiększa, ale nie w ten sposób co w centrum kadru. Jakiś punkt poza DoF, który będzie się znajdował gdzieś z brzegu nie będzie robił się coraz ostrzejszy tylko coraz bardziej "skośny" Tak jak gdyby się ostrzył w jednej płaszczyźnie. Taka moja teoria.

            Komentarz

            • ewg
              Pełne uzależnienie
              • 2006
              • 1079

              #7
              Zamieszczone przez piast9
              Teraz wszystko jasne?
              Jasne jak f/1! ;-) Dziękuję bo to dla mnie zupełna nowość i pewnie nigdy bym na to nie wpadł...

              Zamieszczone przez Firrdun
              Przymykanie otworu wzglednego nie powoduje zmniejszenia kadru dzieki zjawisku dyfrakcji (uginaniu sie promieni swiatla).




              Niestety tej przysłony dalej nie łapię. Może jeszcze ktoś... prościej??? :sad:
              Ostatnio edytowany przez ewg; 7397.

              Komentarz

              • Firrdun
                Coś już napisał
                • 2006
                • 78

                #8
                Otwor wzgledny to jest wlasnie ta "dziurka" w przeslonie.
                Zmniejszenie otworu wzglednego = przymkniecie przeslony (np z 5,6 do 11)
                Canon 30D + BG-E2 + Canon EF-S 17-85 f/4-5.6 IS USM +EF 70-200 f/2.8

                Komentarz

                • merger
                  Uzależniony
                  • 2006
                  • 619

                  #9
                  moze ten rysunek cos wyjasni

                  zrodlo: http://www.chip.pl/arts/archiwum/n/a...ar_134619.html
                  5d | 40d | tokina 10-17 fish | canon 24/1.4L | canon 85/1.8 | canon 135/2L | canon 400/5.6L
                  430ex | 2 x sunpak 555 | metz 60 ct-4 | 2 x elfo 500 | elfo 1200 | PW plus II | sekonic L-758DR

                  adam chrabąszcz | extreme sport | galeria CB

                  Komentarz

                  • ewg
                    Pełne uzależnienie
                    • 2006
                    • 1079

                    #10
                    Zamieszczone przez Firrdun
                    Otwor wzgledny to jest wlasnie ta "dziurka" w przeslonie.
                    Zmniejszenie otworu wzglednego = przymkniecie przeslony (np z 5,6 do 11)
                    O to nie pytałem. To jest teoria fotografii - mnie bardziej chodzi o optykę... Sorry, bo faktycznie mogło to cytownie wyglądać jakbym pytał o "otwór względny".

                    Komentarz

                    • ewg
                      Pełne uzależnienie
                      • 2006
                      • 1079

                      #11
                      Zamieszczone przez merger
                      moze ten rysunek cos wyjasni
                      No właśnie, może ktoś na podstawie tego rysunku wyjaśni wreszcie mnie ślepemu jakim cudem przysłona reguluje "ilość światła" dokładnie na etapie, gdy wiązka promieni jest skupiona w punkt, czyli (w płaszczyźnie prostopadłej do tych promieni) przysłona jakby reguluje pole obszaru teoretycznie niepodzielnego (bo punkt nie ma pola)??? A może rysunek jest niepełny, lub błedny?

                      Komentarz

                      • MMM
                        Pełne uzależnienie
                        • 2006
                        • 4250

                        #12
                        Zamieszczone przez ewg
                        No właśnie, może ktoś na podstawie tego rysunku wyjaśni wreszcie mnie ślepemu jakim cudem przysłona reguluje "ilość światła" dokładnie na etapie, gdy wiązka promieni jest skupiona w punkt, czyli (w płaszczyźnie prostopadłej do tych promieni) przysłona jakby reguluje pole obszaru teoretycznie niepodzielnego (bo punkt nie ma pola)??? A może rysunek jest niepełny, lub błedny?
                        Światło skupia się w punkt za przysłoną a przed nią ma kształt koła a nie punktu. Przymykając przysłonę zmniejszamy średnicę tego koła odcinając powierzchnię od krawędzi do środka. Chyba to tak wygląda
                        Digart

                        Komentarz

                        • Bagnet007
                          Pełne uzależnienie
                          • 2006
                          • 1344

                          #13
                          Przysłona jedynie zmienia powierzchnię szkła przez które pada światło. Domknięcie przysłony działa jak gdyby obiektyw miał mniejsze soczekwki. Pozwoliłem sobie zrobić szkic (nie ma on wiele wspólnego z rzeczywistością, ma tylko wyjaśnić) .

                          Komentarz

                          • mario1275
                            Początki nałogu
                            • 2005
                            • 420

                            #14
                            brawo i chyba prościej się nie da
                            www.modelownia.pl

                            Komentarz

                            • Kubaman
                              Pełne uzależnienie
                              • 2004
                              • 4709

                              #15
                              Dokładnie, a ponieważ z winietę odpowiadają skrajne promienie, przymykając przysłonę neutralizujemy ten negatywny efekt. Oczywiście, co dobrze widać, mamy do dyspozycji dużo mniej światła
                              www.jakubszyma.pl

                              www.szyma.com

                              Komentarz

                              Pracuję...