Kiedy stajemy sie niewolnikami fotografii?

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • snowboarder
    Pełne uzależnienie
    • 2004
    • 1358

    #1

    Kiedy stajemy sie niewolnikami fotografii?

    Na ostatnim wyjezdzie zaczalem troche to dostrzegac. Wszedzie nosze
    ze soba aparat i ciagle robie zdjecia. Choc oczywiscie mam czas na oddech
    i spokojny "zachwyt" miejscem, w ktorym jestem, prawda jest, ze aparat
    jest ze mna i gros czasu mam wizjer przy oku.
    Muflon wlasnie pisze o swoim nowym nabytku (szczere gratulacje). Wspomina
    ile wazy jego plecak (!). To mi nasunelo mysl - w ktorym momencie hobby
    robi sie przegieciem? Kiedy tracimy dystans i zaczynamy byc niewolnikami
    pstrykania? Czy nie robimy sie przypadkiem wyizolowanymi od swiata dziwakami?
    Z calym szacunkiem dla muflona z 20kg na plecach :-)
  • djtermoz
    Uzależniony
    • 2004
    • 995

    #2
    Cos w tym jest. Sam tez wszedzie (prawie) chodze z aparatem. Ostatnio przestalem jednak wychodzic z aparatem do supermarketu ("przeciez zawsze cos moze byc po drodze"). Bez przesady.

    Z tego tez powodu zaden moj obiektyw nie wazy wiecej niz korpus 10D a moj statyw to tylko 1.5kg. Mimo to po napakowaniu malego plecaczka 5 szklami i 10D robi sie to jakies ciezkie. Tym bardziej wspolczucia dla muflona.

    Na cale szczescie nie wszedzie ma sens noszenie calego dobytku. Gdy chce robic fotki a nie chce mi sie wiele nosic to biore 10D+28/1.8 i tyle. Nic wiecej. Tylko ze potem i tak narzekam jaki ten 10D ciezki.

    Czasem chyba troche sie umartwiamy tymi ciezkimi gratami w plecaku podczas gdy kolejna japonska wycieczka obok z usmiechem na ustach pstryka wszystko wokol aparacikami wielkosci karty kredytowej.
    djtermoz@pbase

    Komentarz

    • muflon
      Pełne uzależnienie
      • 2004
      • 6763

      #3
      Pewnie koledzy myślą, że za oceanem to wszyscy smacznie śpią? :-)

      Hmm... zacznę od odpowiedzi na wywołanie do tablicy :-) Jurek ma w stopce "Jeśli się coś lubi, to trzeba mieć to coś w najlepszym rodzaju". Ja lubię robić zdjęcia, a w szczególności lubię je robić fajnym sprzętem i ta "fajność sprzętu" to dla mnie bardzo istotny element "lubienia robienia". (Zupełnie inna sprawa, czy umiem - ale to chyba nie ten temat). Już sama zabawa porządnym kawałkiem aparatu to dla mnie przyjemność, jeśli jeszcze do tego czasem coś z moich wypocin się komuś spodoba - to już w ogóle super. I dla w/w przyjemności chętnie się czasem poświęcę dźwigając to i owo.

      W pewnym sensie pewnie można powiedzieć, że jestem "niewolnikiem", bo na imprezę ze znajomymi zabieram 20D i 24-70 (no, dla niepoznaki zdejmuję gripa ;-) ) - mimo że w szafie lezy sobie G5. Ale po prawdzie, to ciągle częściej zdarza się, że żałuję, że nie mam aparatu... i to nawet nie kwestia wagi ;-) - miejsce w plecaku obok laptopa sie znajdzie. Ale jakoś tak póki co nawyku nie mam.

      W sumie to powiedziałbym nawet odwrotnie: odkąd zacząłem się bawić w foto, to znacznie częściej zdarza mi się rozglądać wokół siebie, dostrzegać "o, fajny ptaszek", "o, fajny widok", przystanąć na chwilę pogapić się, oczywiście przez moment pożałować, że nie mam sprzętu :-), uśmiechnąć się i iść dalej. Także w tym sensie nie czuję się "niewolnikiem", ale wręcz przeciwnie, widzę że mam z tego interesu jakiś profit. A że $$$ wycieka... dopóki dzieci jeść nie wołają, a żona nie grozi rozwodem - to dlaczego nie?
      zdjęcia lotnicze - zdjęcia ogólnie - airshow-reviews.com

      Komentarz

      • djtermoz
        Uzależniony
        • 2004
        • 995

        #4
        Zamieszczone przez muflon
        W sumie to powiedziałbym nawet odwrotnie: odkąd zacząłem się bawić w foto, to znacznie częściej zdarza mi się rozglądać wokół siebie, dostrzegać "o, fajny ptaszek", "o, fajny widok", przystanąć na chwilę pogapić się, oczywiście przez moment pożałować, że nie mam sprzętu :-), uśmiechnąć się i iść dalej.
        To sie nawet zgadza. Mania fotografowania wyrabia jakies takie inne spojrzenie na swiat. Chyba zaczynamy zauwazac rzeczy, na ktore wczesniej nie zwrocilibysmy uwagi. Ja tez czasem dostrzegam cos ciekawego i juz zaczynam kombinowac w myslach jak to skadrowac, jakim obiektywem, itd. Oczywiscie tysiace takich "zdjec" przepadlo z racji braku sprzetu gotowego do strzalu w tej odpowiedniej chwili.
        djtermoz@pbase

        Komentarz

        • akustyk
          gajowy
          • 2004
          • 12226

          #5
          odpisze ktotko, bo do roboty lece: nie wiem w ktorym, ale wiem ze juz przekroczylem.

          wstaje o 6.00 rano, zeby zjesc jakies uczciwe sniadanie przed wyjsciem na uczelnie... patrze za okno i mysle... k... ze tez musze dzisiaj miec zajecia, zamiast wolnego, zeby smignac pofocic

          a ja na prawde lubie dydaktyke ze studentami
          www albo tez flickr

          Komentarz

          • mjastrzebski
            Początki nałogu
            • 2005
            • 450

            #6
            Zamieszczone przez snowboarder
            To mi nasunelo mysl - w ktorym momencie hobby
            robi sie przegieciem? Kiedy tracimy dystans i zaczynamy byc niewolnikami
            pstrykania? Czy nie robimy sie przypadkiem wyizolowanymi od swiata dziwakami?
            Z calym szacunkiem dla muflona z 20kg na plecach :-)
            Trafilem ostatnio na dpreview na watek, gdzie totalny "laik ale z ambicjami" sie zastanawial co kupic,5D czy 1DmkII. Bo chialby sie nauczyc robic zdjecia. A i chcial do tego pare L-ek. Wszyscy o przekonywali zeby sobie kupil 350, no 20D to sie bedzie potrafil okreslic i samodzilenie zdecydowac po jakims czasie. A na poczatku i tak nie zauwazy roznicy.
            Moj punkt widzenia. Jesli dzieci z powodu tego hobby z glodu nie piszcza, a ja sam wiem czego chce, wiem ze mi to sprawia frajde i wiem do czego sluzy ten sprzet, to nie jest chyba ze mna tak tragicznie. Gorzej by bylo gdybym sobie wydawal nascie tysiecy dla kaprysu jak ten gosc z dpreview. Zeby miec dla samego "miacia", nie wiedzac do czego to sluzy.

            pozdrawiam,

            Marcin
            Chciałbym mieć więcej czasu na fotografowanie.

            Komentarz

            • akustyk
              gajowy
              • 2004
              • 12226

              #7
              ja czegos nie rozumiem? watek jest o hobby i uzaleznieniu. od fotografii...

              a wy jedziecie o kolekcjonowaniu sprzetu. kurde, sklep sobie otworzcie, bedziecie mieli co macac! ale nie mieszajmy dwoch pojec - fotografia to wykonywanie zdjec (i nie mam na mysli kart testowych). nie teoretyzowanie o tym ile megapikseli jest w megapikselach, czy tez 872D ma jedna nozke bardziej...
              www albo tez flickr

              Komentarz

              • Kubaman
                Pełne uzależnienie
                • 2004
                • 4709

                #8
                akustyk, ale sprzęt akurat jest ważny. Bo gdyby tyle nie kosztował nie stanowiłby przedmiotu marzeń i długofalowego planowania wydatków. A takie planowanie, to jest duży przyczynek do uzależnienia.
                www.jakubszyma.pl

                www.szyma.com

                Komentarz

                • muflon
                  Pełne uzależnienie
                  • 2004
                  • 6763

                  #9
                  Poza tym to snowboarder zaczął wątek i to było o sprzęcie :-)
                  zdjęcia lotnicze - zdjęcia ogólnie - airshow-reviews.com

                  Komentarz

                  • akustyk
                    gajowy
                    • 2004
                    • 12226

                    #10
                    muflon, no nie bardzo... tytul: "Kiedy stajemy sie niewolnikami fotografii?"
                    fotografi. nie posiadania sprzetu. to sie rozni. http://pl.wikipedia.org/wiki/Fotografia

                    zreszta, zagladajac do tresci (podkreslam):
                    Na ostatnim wyjezdzie zaczalem troche to dostrzegac. Wszedzie nosze
                    ze soba aparat i ciagle robie zdjecia. Choc oczywiscie mam czas na oddech
                    i spokojny "zachwyt" miejscem, w ktorym jestem, prawda jest, ze aparat
                    jest ze mna i gros czasu mam wizjer przy oku.
                    Muflon wlasnie pisze o swoim nowym nabytku (szczere gratulacje). Wspomina
                    ile wazy jego plecak (!). To mi nasunelo mysl - w ktorym momencie hobby
                    robi sie przegieciem? Kiedy tracimy dystans i zaczynamy byc niewolnikami
                    pstrykania? Czy nie robimy sie przypadkiem wyizolowanymi od swiata dziwakami?
                    Z calym szacunkiem dla muflona z 20kg na plecach

                    kubaman, moze ja zle pojmuje, ale dla mnie fotografia polega przede wszystkim na robieniu zdjec a nie onanizowaniu sie aparatami. i tak tez zrozumialem oryginalna wypowiedz. czy przypadkiem doszukanie sie w niej wzmianki o kolekcjonowaniu sprzetu nie wynika z tego, ze glownie z tej strony dostrzegacie temat?
                    www albo tez flickr

                    Komentarz

                    • Riccardo
                      Uzależniony
                      • 2005
                      • 691

                      #11
                      Zamieszczone przez akustyk
                      kubaman, moze ja zle pojmuje, ale dla mnie fotografia polega przede wszystkim na robieniu zdjec a nie onanizowaniu sie aparatami. i tak tez zrozumialem oryginalna wypowiedz. czy przypadkiem doszukanie sie w niej wzmianki o kolekcjonowaniu sprzetu nie wynika z tego, ze glownie z tej strony dostrzegacie temat?
                      no w koncu to forum UZYTKOWNIKOW APARATOW marki Canon a nie robiacych zdjecia
                      Pozdrawiam
                      Riccardo
                      --
                      Fuji & Ricoh

                      Komentarz

                      • akustyk
                        gajowy
                        • 2004
                        • 12226

                        #12
                        Zamieszczone przez Riccardo
                        no w koncu to forum UZYTKOWNIKOW APARATOW marki Canon a nie robiacych zdjecia
                        dlatego tez ilosc dyskusji o fotografii i o zdjeciach jest na nim znikoma. zgadzam sie, tez to zauwazylem. i w pelni rozumiem, bo do dyskusji o zdjeciach trzeba miec jakas wrazliwosc i pojecie estetyki, podczas gdy onanizm sprzetowy opiera sie wylacznie na wartosciach mierzalnych, ktorymi mozna sie w nieskonczonosc zarzucac...

                        prawda. ale akurat oryginalna tresc watka mowi o fotografowaniu. nie wylacznie, ale na pewno w wiekszej mierze niz o istnieniu aparatow w ogole. jakkolwiek by to dla niektorych dziwnie nie brzmialo, aparat jest tylko srodkiem do celu, jakim jest wykonywanie zdjec. fotografie sa celem ostatecznym, a nie srodkiem do przekonania mamy/zony/kochanki, ze warto wydac XXXX zielonych papierkow


                        temat watku brzmi "kiedy stajemy sie niewolnikami fotografii". nie "analizowania pikseli i zakupow sprzetu"
                        www albo tez flickr

                        Komentarz

                        • muflon
                          Pełne uzależnienie
                          • 2004
                          • 6763

                          #13
                          To ja się już nie odzywam :-)
                          zdjęcia lotnicze - zdjęcia ogólnie - airshow-reviews.com

                          Komentarz

                          • puexam

                            #14
                            Przykład 1.
                            (na poczcie)
                            - Ten list priorytetem?
                            Pierwsze co pomyślałem to o priorytecie czasu / przesłony...

                            Przykład 2.
                            (gdzieś, zapytany o zdanie)
                            - Powiedz które Ci się podoba zdjęcie z tych dwóch?
                            Patrzę, na jedym przepalenie, na drugim szumy...

                            Dawniej było tak. Aż w końcu nadeszła chwila kiedy się zastanowiłem nad tym wszystkim - może o ile sytuacja 1 jest śmieszna, o tyle 2 pokazuje że w niektórych sytuacjach przez zbytnie przyglądanie się technice mija się to co jest ważniejsze - czyli właśnie przekaz. Teraz raczej zeszło to na drugi plan u mnie, choć oczywiście lepiej mieć zdjęcie bez szumów niż z szumami 8)

                            Komentarz

                            • snowboarder
                              Pełne uzależnienie
                              • 2004
                              • 1358

                              #15
                              Zainteresowanie sprzetem jest (POWINNO BYC) pochodna zainteresowania
                              fotografia. W praktyce okazuje sie, ze w wielu przypadkach na zainteresowaniu
                              sprzetem sie konczy. Czy to zle? Niektorzy lubia robic zdjecia, niektorzy wola
                              bawic sie aparatem. Kazde zainteresowanie jest lepsze od nieposiadania
                              zadnego...

                              Komentarz

                              Pracuję...