James Nachtwey: 37 Photographs. 3 Minutes. Millions of Lives to Save
Zwiń
X
-
Tagi: Brak
-
Widziałem już ten reportaż na stornie agencji VII. Bez dwóch zdań, rewelacyjny materiał.Strona
Moje -
-
Proszę bardzo o krótką informację. Co w tych zdjęciach jest tak wielkiego, że należy "czapkę z głów" przed mistrzem?Komentarz
-
Do tego nie trzeba być fotografem żeby docenić ciężką pracę dobrego fotoreportera. Fotografowałeś kiedyś ludzi chorych, cierpiących, umierających ? Potrafił byś fotografować kiedy masz przed sobą osobę z chorobą zakaźną ? Piszę nie tylko w obronie doskonałego warsztatu Jamesa Nachtweya. Sam miałem i mam takie doświadczenia i wiem, jakie to jest trudne.
Ale może lepiej schować głowę w piach i udawać, że tego typu sytuacje nie maja miejsca w tym polukrowanym, konsumpcyjnym i kiczowatym świecie ?Leica MP, 28/2, 35/2, 50/1.4, 75/2.8Komentarz
-
Tak, pojechać do Afryki, Azjii lub Ameryki Południowej, zrobić zdjęcia nędzy w najbiedniejszym slamsie a później wrócić do luksusowego świata z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Choć wielu takich fotoreporterów nie radzi sobie z tym co widzieli i chla na umór. Więc o co chodzi? Czy o to, że "tam" jest prawdziwy świat a "tu" - "polukrowany, konsumpcyjny i kiczowaty"? A może o to, że piękne może być tylko to co biedne i cierpi w dodatku.
Dodam jeszcze cytat z www.reporter.egu.pl poświęcony JN.
"Był właściwie wszędzie gdzie działo się coś ważnego: od Salwadoru, przez Somalię, Bałkany po Czeczenię. Dzięki zawodowemu szczęściu był naocznym świadkiem ataku na World Trade Center 11 września 2001 roku i jednym z dwóch fotografów, którzy działali w samym centrum wydarzeń."
Jak to możliwe, że był akurat pod WTC w chwili ataku? Po prostu WIEDZIAŁ!!!Ten człowiek nie dokumentuje rzeczywistości. On ją współtworzy. Czemu w swoich pracach niczym nie sugeruje, że to co fotografuje jest w większości wynikiem polityki jego kochanego kraju. Że to przedstawiciele jego narodu maczają paluch w większości kryzysów i wojen na świecie.
Dla mnie ten człowiek jest pożałowania godny.Ostatnio edytowany przez 1jac; 14958.Komentarz
-
Nie mam siły Ci tego tłumaczyć. Zresztą jak ktoś nie chce czegoś zrozumieć to nie zrozumie. Trzeba samemu zechcieć spróbować.
Powiem tylko tyle: jest cała masa zdjęć pokazujących drugą, "ładną" stronę świata, życia. Jest wiele takich osób, które nie zdają sobie sprawy, że istnieje też taka rzeczywistość jak choćby ta przedstawiana przez Jamesa Nachtweya. Każdy ma prawo do utrwalania i pokazywania tego, co uważa za słuszne, ważne.
Czemu więc ironizujesz w stosunku do kogoś, kto zajął się fotografowaniem ludzkiego cierpienia ? Takie zdjęcia też są potrzebne. Jeśli nie potrafisz uszanować czyjejś pracy (bo jej nie rozumiesz) to nie znaczy, że możesz komuś umniejszać.
Żeby zrobić tego typu zdjęcia nie trzeba wcale wyjeżdżać do Afryki czy w inny egzotyczny region świata.
Piękne jest piękne i dobrze. W tych zdjęciach (i mi również) nie chodzi o estetyzowanie cierpienia. Ty tam widzisz coś pięknego ? Ważniejsza jest treść i przekaz. W taki sposób też można pomagać.
Jeśli chcemy oglądać prawdziwy świat w całej jego okazałości to nie unikajmy też jego trudnych i bolesnych stron.
Pozdrawiam po radosnej stronie życia
Leica MP, 28/2, 35/2, 50/1.4, 75/2.8Komentarz
-
Cholera prosta ta Twoja recepta na dobry materiał... Szkoda tylko, że realia są całkowicie odmienne. Obejrzy sobie jeszcze raz powyższy reportaż zapodany w tym temacie. Ale tym razem nie patrz pod pryzmatem "piękną czy nie piękna fotka" tylko skup się na tragedii tych ludzi i jak świetnie (jeżeli możemy tak mówić w tych kategoriach) przedstawił to Nachtwey. Zresztą największym plusem tego materiału jest to, że autor dotarł do tych osób a ci go zaakceptowali co idealnie widać na tych zdjęciach.
To chyba jakiś żart z Twojej strony. Bo w innych kategoriach te zdania mi trudno odebrać. Jak wnioskuje z tekstu, miał szczęście, że akurat był w NJ w dniu ataku a dzięki znajomością udało mu się wejść na teren tragedii. Myślałem jednak, że to oczywiste...
A po co ma to robić? Przedstawianie do czego doprowadzają wojny i konflikty a także bieda to za mało? Przecież każda racjonalnie myśląca jednostka, może sobie dopowiedzieć resztę nie musi mięć wszystkie łopatologicznie podanego.
Oby więcej takich godnych pożałowania ludzi...Ostatnio edytowany przez Zemun; 11959.Strona
MojeKomentarz
-
1jac - Nachtwey jest dziennikarzem - reporterem - a istotą tego zawodu jest zdawanie relacji, bezstronny opis - i on ją zdaje, robi to poprzez zdjęcia. Relacja powinna być wolna od oskarżeń - bo wtedy nie jest już relacją. Nachtwey dochowuje w swej pracy wszelkich prawideł swojego zawodu i jego etyki.
Idąc dalej tropem tego, co napisałeś, należałoby np. odebrać wszelkie honory Ryszardowi Kapuścińskiemu, bo przecież też dorobił się sławy na opisywaniu wojen i biedy
w krajach Trzeciego Świata.
Reporter jest łącznikiem między dwoma światami, kimś w rodzaju tłumacza rzeczywistości,
na tym polega jego praca, która wcale łatwa i lekka nie jest. Dla bohaterów ich opowieści
często to jedyna szansa, by móc przedstawić swój los, by zostać utrwalonym, zapamiętanym.
Poza tym, tego zawodu nie można uprawiać ot tak po prostu. Trzeba mieć w sobie wrażliwość na sprawy drugiego człowieka, umieć słuchać i widzieć, a nie tylko patrzeć. Reporter musi mieć w sobie dużo pokory, musi umieć stanąć w cieniu - nie każdego stać na to.Ostatnio edytowany przez Teo; 359.Komentarz
-
Jest to dylemat
Ale jak oglądam fotki z tragedii to zawsze się nad tym zastanawiam czy moje sumienie pozwoliłoby mi stać i fotografować.
Gdybyś zrobił fotkę w naszym środowisku z przestępstwa to skazali by Cię za współudział. Robiąc ją w krajach bezprawia jesteś łącznikiem, informatorem. Ciekawe jest to, że w obu przypadkach temat jest ten sam czyn, tylko różne miejsca.
To akurat nie tyczy się tego reportażu bo on jest relacją codziennej egzystencji w tamtych miejscach.
Ciekawe czy ci ludzie patrząc na fotografa czują to, że wezmą udział w głębokim przesłaniu i czują się lepiej z tego powodu.Ostatnio edytowany przez Max_im; 7569.Komentarz
-
A w tej chwili Twoje sumienie pozwala Ci spokojnie jeść kolacje pomimo tego, że w tym samym momencie inni ludzie umierają z głodu ?Jest to dylemat
Ale jak oglądam fotki z tragedii to zawsze się nad tym zastanawiam czy moje sumienie pozwoliłoby mi stać i fotografować.
Gdybyś zrobił fotkę w naszym środowisku z przestępstwa to skazali by Cię za współudział.
Ciekawe czy ci ludzie patrząc na fotografa czują to, że wezmą udział w głębokim przesłaniu i czują się lepiej z tego powodu.
O czym mówisz ? To ma być porównanie do tego co robi Nachtwey ? (skazanie za współudział)
A do ostatniego zdania to nie wierzę aby tak było. Pewnym jest, że można dać tym ludziom nadzieję na zmianę. Zmianę na lepsze życie.
Jest zdjęcie z wojny w Wietnamie, gdzie w grupie dzieci biegnie dziewczynka poparzona napalmem. To słynne zdjęcie - zdjęcie ikona (nawet jest wątek z tym wydarzeniem w filmie "Zdjęcie czy ikona ?" ) otworzyło oczy światowej opini społecznej na prawdę o wojnie w Wietnamie. Dopiero po zamieszczeniu tego zdjęcia w prasie zaczęły powstawać organizacje pacyfistyczne odważnie i głośno domagające się zaprzestania tej bezsensownej wojny.
Autor tego zdjęcia zorganizował zbiórkę pieniędzy na operację dla tej poparzonej dziewczynki. Spotykał się z nią wiele razy - również kiedy była już dorosła. Uratował życie jej i wielu innym dzięki zrobieniu i opublikowaniu "nieludzkiej" fotografii. Wcześniej ludzie nie wyobrażali sobie nawet skali i okrucieństwa wojny w Wietnamie.
Trochę szacunku.Leica MP, 28/2, 35/2, 50/1.4, 75/2.8Komentarz
-
zdanie wyrwane z kontekstu
No akurat zdaję sobie z tego sprawę i nie nazywam tej sytuacji misją itd
Osobiście nie wierzę w to, że ci biedni ludzie mają nadzieję bo widzą aparat fotograficzny. Raczej mają nadzieję że za fotkę dostaną cokolwiek.
Czy każdy fotograf robiący fotografie pomaga?
Będąc na miejscu wypadku najpierw byś fotografował czy starał się pomóc ?
I teraz dla pełnego zrozumienia, uważam że reportaże z pokazujące takie miejsca na świecie są potrzebne właśnie po to żeby poruszyć sumienia.
Ale są fotografie przy których zastanawiam się czy fotograf fotografując nie stracił czasu i szansy aby pomóc. I czy jego intencję nie jest zwykły zysk.Komentarz
-
Skoro to nie tyczy tego reportażu (i moim zdaniem w żadnym wypadku pracy Nachtweya całościowo) to po co ten przykład ? To jak byś sugerował, że nie tyczy tego reportażu a może odnosić się do innych J. Nachtweya.
Tak. Są fotografowie (i wykonawcy innych profesji również), którzy wykonując daną pracę myślą tylko o zysku. Tzn. nie czują powołania, "bluesa". Są i tacy, którzy robią to jeszcze ze słabym skutkiem (ich zdjęcia są po prostu słabe).
Pozdrawiam
Ostatnio edytowany przez BuRton; 14923.Leica MP, 28/2, 35/2, 50/1.4, 75/2.8Komentarz
-
Przypomniało mi się właśnie jak 4 lata temu będąc z kolegą na wystawie world press photo rozpoczęliśmy podobną dyskusję. Zobaczyliśmy tam zdjęcie z jakichś zamieszek, które zostało wykonane przez fotografa postrzelonego w nogę i leżącego na ziemi oczywiście z perspektywy ziemi. Mój kolega powiedział wtedy "patrz co za poświęcenie dla sztuki, dostał w nogę, ale dalej robi zdjęcia", ja wtedy odpowiedziałem mu przewrotnie "czego to ludzie nie robią dla pieniędzy..."
Wydaje mi się, że jeśli chodzi o zdjęcia ludzkich tragedii (i nie tylko) to każdy widzi w nich to co chce widzieć. Niektórzy jak zobaczą takie zdjęcie, to choć na chwilę zatrzymają się i pomyślą nad kruchością życia. Niektórzy zaczną bardziej doceniać to co mają. Niektórzy odkryją, że ich życie jest naprawdę szczęśliwe. A niektórzy zaczną wymyślać czy robienie takich zdjęć jet moralne czy nie. Jeszcze inni czy reporter mógł pomóc potrzebującym zamiast robić zdjęcia. A są i tacy którzy pomyślą za ile sprzedał zdjęcia. Na tym polega piękno fotografii, że jeden kadr potrafi nieść mnogość różnorodnych interpretacji.
Nachtwey świetnie sfotografował cierpienie. Czy zrobił to dla ratowania ludzi, przesłania, poruszenia sumień odbiorców, czy wyłącznie dla własnego zysku? Pewnie tylko on to wie. Natomiast dla odbiorcy nie powinno mieć to żadnego znaczenia. Zdjęcie to zdjęcie, nie ważny jest cel jego powstania, lecz skutek jaki wywołuje u odbiorców.Podpisy kłamiąKomentarz
-
Komentarz

Komentarz