Biura Podróży - wycieczka do Francji

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • arek33
    Dopiero zaczyna
    • 2007
    • 31

    #1

    Biura Podróży - wycieczka do Francji

    W najblizszym czasie planuje wybrac sie do Francji i zwiedzic troche tego kawalka Europy. Znacie moze jakies sprawdzone biura podrozy ? Wyjazd na 4 dni.
  • Blindseeker
    Uzależniony
    • 2006
    • 522

    #2
    Zamieszczone przez arek33
    W najblizszym czasie planuje wybrac sie do Francji i zwiedzic troche tego kawalka Europy. Znacie moze jakies sprawdzone biura podrozy ? Wyjazd na 4 dni.
    Wsiadasz w samochód / samolot i jedziesz / lecisz. Będzie taniej i na pewno więcej zobaczysz, a poza tym będziesz mógł zwiedzic to na co masz ochotę (plus odpowidni czas na robienie zdjęć).

    Wyjazdy 4 dniowe to przeważnie objazdówka, czyli praktycznie 4 dni w autokarze (jak dla mnie bez sensu) ew. pędzenie pomiędzy najwazniejszymi zabytkami danego miasta / miejsca.

    Komentarz

    • liquidsound
      Pełne uzależnienie
      • 2006
      • 1956

      #3
      Racja. Po europie spokojnie mozesz jezdzic na wlasne reke. Ludzie znaja jezyki (przynajmnie angielski), wszedzie sie dogadasz i wszystko zalatwisz. Natomiast wyprawa do azji to juz troche klopot, czasem lepiej zbiurem choc ja osobiscie jechal bym na zywca
      1Dx, 5D III, 33, 650, 20 2.8 , 24L, S35 1.4, 50L, 85L II, C70-210 3.5-4.5, 600EX-RT, 580EX,
      Było: 1Ds mk II, 1D mk III, 6D, 5D, 40D,600D, 350D, Z16 2.8, 24L II, 35L, 85 1.8, 50 1.4, 24-70L II, 24-70L, T28-75, 28 1.8, 35 2.0, T S-M-C 50 1.4., 430EX II

      Komentarz

      • kogut
        Bywalec
        • 2007
        • 132

        #4
        Oj, żebyś się nie zdziwił jak to Francuzi chętnie chcą/potrafią porozumiewać się po angielsku.. :/ Pracowałem swojego czasu w biurze turystycznym jako pilot i z własnego doświadczenia wiem, że nawet w największych miejscowościach turystycznych trzeba się było dogadywać na migi tudzież znakami dymnymi, żeby coś osiągnąć

        A co do ewentualnego wyboru biura.. Spróbuj rozejrzeć się u naszych zachodnich sąsiadów - lepsze warunki za niższą cenę, wystarczy porównać np. polski i niemiecki katalog Neckermana (smutne ale prawdziwe )
        Małymi minusami przy objazdówce może być dojazd do miejsca startu (DE) oraz szprechający Helmut za pilota
        Front Side Studio

        www.fs-studio.pl

        Komentarz

        • gwozdzt
          Pełne uzależnienie
          • 2005
          • 5780

          #5
          Zamieszczone przez Blindseeker
          Wyjazdy 4 dniowe to przeważnie objazdówka, czyli praktycznie 4 dni w autokarze (jak dla mnie bez sensu) ew. pędzenie pomiędzy najwazniejszymi zabytkami danego miasta / miejsca.
          Dokładnie!

          W weekend majowy wybraliśmy się z żoną na taką wycieczkę do Paryża. Przegonili nas tak, że mamy dość na najbliższe 10 lat. Gonitwa bierze sie przede wszytkim z tego, że biura rywalizując ze sobą, układają jak najobszerniejszy program imprezy; ale potem to trzeba zrealizować (by nie było pretensji ze strony uczestników - a byli tacy, co odhaczali pkty na ulotce ), więc zaczyna sie przepęd stadka turystów po mieście i zaliczanie poszczególnych punktów programu.

          Fotki (nie zdjęcia!) robi się w biegu, nie masz żadnego wpływu na porę dnia, w której odwiedzisz dane miejsce; dla fotografii taka impreza jest zupełnie bez sensu i właściwie ten temat jest OT względem podforum "plenery".
          Nie wiem, moze ja nie potrafię tak robić zdjęc, ale w każdym razie z tej wycieczki nie nie mam nawet co wybrać do pokazania w galerii.
          Pozdrowienia, Tomek

          Komentarz

          • Modzel
            Początki nałogu
            • 2007
            • 364

            #6
            Zamieszczone przez liquidsound
            Racja. Po europie spokojnie mozesz jezdzic na wlasne reke. Ludzie znaja jezyki (przynajmnie angielski), wszedzie sie dogadasz i wszystko zalatwisz.
            Moze i znaja, ale jak bylem we francji w zeszlym roku (konkretnie paryz), to ciezko sie bylo z kimkolwiek w sklepie/knajpie/disneylandzie czy nawet glupim mcdonaldzie dogadac po angielsku.. co mnie osobiscie dosc mocno zdziwilo. Slyszalem, ze francuzi to tylko po swojemu gadaja, ale nie sadzilem ze to jest na taka skale..
            Co nie zmienia faktu, ze do odwaznych swiat nalezy
            "Palacze, którzy zdadzą sobie sprawę ze swoich nawyków, mogą je zmienić lub zastępować palenie inną aktywnością oralną."- The Merck Manual- podrecznik diagnostyki i terapii.
            0D, 10-400 f0.0 StereoIS TurboUSM i inne takie...

            Komentarz

            • kogut
              Bywalec
              • 2007
              • 132

              #7
              Jest jeden sposób, żeby sprawdzić czy "Żabojad" nie zna angielskiego, czy tylko mu się nie chce gadać po wyspiarsku. Wystarczy zamiast standardowego "Do you speak english?", zagadnąć "Excusez-moi, parlez-vous anglais?" - w większości wypadków działa
              Front Side Studio

              www.fs-studio.pl

              Komentarz

              • muflon
                Pełne uzależnienie
                • 2004
                • 6763

                #8
                Zamieszczone przez kogut
                Wystarczy zamiast standardowego "Do you speak english?", zagadnąć "Excusez-moi, parlez-vous anglais?" - w większości wypadków działa
                Potwierdzam w 100% I taki sposób pytania (plus nauczenie się pięciu słówek typu bonjour, merci, s'il vous plait itp.) zmienia nastawienie tubylców o 180 stopni.

                Mówię również z własnej praktyki - na ulicach Genewy bardzo denerwowali mnie Chamerykanie zagadujący po swojemu (pytając o drogę, autobusy itp) z taką swobodą, jakby mówienie po angielsku było wręcz powszechnym obowiązkiem. Jeszcze np. Japończycy to przynajmniej robią to z jakąś taką rozbrajającą nieporadnością ale w stosunku do tych pierwszych... zdarzało mi się czasem być niegrzecznym
                zdjęcia lotnicze - zdjęcia ogólnie - airshow-reviews.com

                Komentarz

                • Pavlik
                  Coś już napisał
                  • 2007
                  • 86

                  #9
                  Zamieszczone przez liquidsound
                  Racja. Po europie spokojnie mozesz jezdzic na wlasne reke. Ludzie znaja jezyki (przynajmnie angielski), wszedzie sie dogadasz i wszystko zalatwisz. Natomiast wyprawa do azji to juz troche klopot, czasem lepiej zbiurem choc ja osobiscie jechal bym na zywca
                  im dalej jedziesz tym dalej powinieneś się trzymać od biura a zwłaszcza do azji, tylko i wyłącznie na żywca, bardzo polecam, super tanio, very safe i sam sobie planujesz co i jak, biuro potrafi zdzierać nawet drugie tyle :/ aż żal patrzeć jak ludzie tracą na daleki wyjazd np. 6 tys za tydzien pobytu, masakra.

                  A co do wątku, Francja w 4 dni ?? nawet nie poczujesz tego kawałka świata. No chyba że obstawisz tylko Paryż. Ale to tym bardziej bez biura, jest masa hotelików na przedmieściach Paryża za nieduże pieniądze a metro działa sprawnie.

                  pozdrawiam
                  still learning...ale idzie jak krew z nosa ??:

                  pawellewandowski.com

                  Komentarz

                  • jadeit
                    Początki nałogu
                    • 2004
                    • 466

                    #10
                    Ostatnio na Paryż zarezerwowałem 7 dni
                    z aparatem i chęcią posiedzenia tu i tam w celu poczucia klimatu to i tak mało.
                    Tak jak przedmówcy polecam samolot a jak to Paryż to bilet 5 dniowy na metro i wio.
                    Raz tylko użyłem biura też do Paryża i chyba nigdy więcej . A jak prowincja to auto własne. Ja akurat swodode decyzji cenie sobie bardzo

                    pozdrawiam
                    un point c'est toi
                    fotki są tu: http://www.asfalt.net.pl/main.aspx?page=3&uid=10

                    Komentarz

                    Pracuję...