Kontrast obiektywu to taki termin, który używany w światku foto zdaje się nie wymagać definicji i podobno im wyższy "kontrast" obiektywu tym lepiej. Pewnie dlatego mam tu trudność ze znalezieniem odpowiedzi w sieci i zrozumieniem. :-( Rzecz nie wydaje mi się taka oczywista - biedny ja...
Dobry kontrast zdjęcia to wg mnie możliwie duża różnica między najciemniejszym obszarem zdjęcia a najjaśniejszym. Idealny to taki, przy którym zdjęcie wypełnia w 100% całą rozpiętość histogramu i nie wykracza poza jego skalę. - To ja rozumiem jako kontrast maksymalny dla samego zdjęcia.
Jesli jednak chodzi o obiektyw to duży kontrast nie powinien być traktowany jako zaleta a raczej jako wada:
Ogólnie wiadomo, że matryca nie jest na tyle czuła żeby obejmować swą skalą tonalną wszystko co widzi obiektyw. Np. gdy strzelamy śnieg przy słabym świetle to albo tracimy ciemniejsze detale albo musimy prześwietlić śnieg. W takim przypadku gdyby obiektyw zmniejszał kontrast rzeczywistego obrazu byłby szkłem bardziej wartościowym a przynajmniej bardziej przydatnym do scen śnieżnych itp...
Czy nie mam czasem racji twierdząc, że dla dobra samych zdjeć kontrast (tak jak go rozumiem - może się mylę) obiektywu powinien być raczej mały niż duży??? A może kontrast w ogóle nie powinien być używany jako kryterium oceny obiektywów we wszelkich testach i recenzjach. A może to jest tylko takie umowne określenie jakości szkła, które pozwala na ładne i wyraźne fotki odpowiednio oświetlonych obiektów? Jeśli tak to ok, ale czy to aby na pewno jest kontrast. A jeśli nawet, to jaka cecha techniczna szkła wpływa na poprawę kontrastu i jak można go regulować podczas projektowania? I czy dobrze myślę że "niskokontrastowe" szkło pozwoliłoby lepiej naświetlić przykładową scenerię ścnieżną???
Uff, trochę dużo tych pytań... Ale pewnie odpowiedź będzie druzgocąco krótka?
Dobry kontrast zdjęcia to wg mnie możliwie duża różnica między najciemniejszym obszarem zdjęcia a najjaśniejszym. Idealny to taki, przy którym zdjęcie wypełnia w 100% całą rozpiętość histogramu i nie wykracza poza jego skalę. - To ja rozumiem jako kontrast maksymalny dla samego zdjęcia.
Jesli jednak chodzi o obiektyw to duży kontrast nie powinien być traktowany jako zaleta a raczej jako wada:
Ogólnie wiadomo, że matryca nie jest na tyle czuła żeby obejmować swą skalą tonalną wszystko co widzi obiektyw. Np. gdy strzelamy śnieg przy słabym świetle to albo tracimy ciemniejsze detale albo musimy prześwietlić śnieg. W takim przypadku gdyby obiektyw zmniejszał kontrast rzeczywistego obrazu byłby szkłem bardziej wartościowym a przynajmniej bardziej przydatnym do scen śnieżnych itp...
Czy nie mam czasem racji twierdząc, że dla dobra samych zdjeć kontrast (tak jak go rozumiem - może się mylę) obiektywu powinien być raczej mały niż duży??? A może kontrast w ogóle nie powinien być używany jako kryterium oceny obiektywów we wszelkich testach i recenzjach. A może to jest tylko takie umowne określenie jakości szkła, które pozwala na ładne i wyraźne fotki odpowiednio oświetlonych obiektów? Jeśli tak to ok, ale czy to aby na pewno jest kontrast. A jeśli nawet, to jaka cecha techniczna szkła wpływa na poprawę kontrastu i jak można go regulować podczas projektowania? I czy dobrze myślę że "niskokontrastowe" szkło pozwoliłoby lepiej naświetlić przykładową scenerię ścnieżną???
Uff, trochę dużo tych pytań... Ale pewnie odpowiedź będzie druzgocąco krótka?
Nie wiem jak się rysuje przyszłość jeśli chodzi o rozpiętość tonalną matryc, ale śmiem twierdzić, że choćby z winy marketingu (wyciskanie kasy z każdej technologii do granic możliwości) jeszcze długo nie uda się na matrycę zrzucić wszystkiego co przedstawia wspomniana scena śnieżna, jeszcze pod słońce, albo bardziej życiowo, postaci w cieniu drzewa na tle mocno nasłonecznionej białej ściany kościoła (nie włączając flasha). Podobno klisze były pod tym względem nawet ciut lepsze od matryc... Fotografowanie przy takich ograniczeniach matrycy (pomińmy już odbitkę) sprowadza się nie tylko do kadrowania sceny, ale co trudniejsze do "kadrowania" rzeczywistego spektrum tonalnego przez wąskie gardło, jakim jest matryca.
Komentarz